o wszystkich dnia porach -ty.
W marchewce i w naci -ty,
od Mazur do Francji -ty.
Na co dzień, od święta -ty
i w leśnych zwierzętach -ty.
I w ziołach, i w grzybach, w nadziejach, że to chyba -ty.
We
wróżbach, i w kartach -ty,
na serio i w żartach -ty.
W sezonie i potem, przed ptaków odlotem,
na wielką tęsknotę -ty.
Zawsze -ty.
A w kącie kto stoi? -Ja.
Kto się niepokoi? -Ja.
W kuchennym lufciku -ja,
w paskudnym wierszyku -ja.
A rozum kto traci? -Ja.
Kto łzą się bławaci? -Ja.
I kto czeka z pieczenią mazurską jesienią? -Ja.
Zielono od marzeń -my,
na kładce i w barze- my.
Do pary, nie w parze,
bezsenni żeglarze,
na całych jeziorach -my.
Jednak -my.










A pleasure it is to stop by here.
--
"Szárnyra kaptam! Az angyalok légies sérthetetlensége lett az osztályrészem..."
--
[link]
Previous Page12345...Next Page